Artykuł ukazał się we wrześniowym numerze "Czwartego Wymiaru"
Wiele lat temu przeczytałam, że tylko 5% ludzi realizuje swoje zamiary. Wydało mi się to nieprawdopodobne – prawie nikt nie doprowadza spraw do końca? Pomyślałam – sprawdzę to! Zaczęłam baczniej przyglądać się sobie, swoim bliskim i znajomym. Szok. Garstka, garsteczka rozpoczyna i kończy małe i duże dzieła.
Na sobie najłatwiej eksperymentować – zawsze ma się przyzwolenie, podczas, gdy innych zamyka lęk, lenistwo, sztywne horyzonty umysłowe, rozproszenie życiowej energii na liczne, lecz ledwie kapiące strumyki. Postawiłam sobie pytanie: czym różnię się ja, osiągająca dany cel, od siebie, która wycofuje się w pół drogi? Dlaczego czasami jestem „słomianym ogniem”, podczas, gdy w innych przypadkach nie puszczam celu i jestem jak bulterier, który schwycił ofiarę za gardło?
Uzyskałam taką odpowiedź – jeśli mam jasno sprecyzowane cele (marzenia), świadomie ustanowione priorytety, znajduję oparcie wśród osób o podobnych zainteresowaniach, wówczas z powodzeniem i satysfakcją docieram do mety. Owo poczucie dumy z samej siebie, ze zwycięstwa jest dodatkowym impulsem i podnietą do podejmowania nowych wyzwań i oczekiwania kolejnej porcji zadowolenia. Jest samonapędzającą się machiną. Dwa, trzy skutecznie przeprowadzone zadania dodają mi sił, wyrastają mi skrzydła. Działania podejmowane emocjonalnie, nie poddawane analizie umysłu powodują wycofywanie się. Dwa, trzy niepowodzenia przycinają mi lotki; z hukiem i trzaskiem, pozbawiona siły nośnej, uderzam w ziemię, na długo niezdolna do otworzenia się na nowe pomysły.
To były praktyczne obserwacje. Nadal brakowało mi teorii. Jak sformułowane są prawa, które rządzą tworzeniem? Jaki system tu obowiązuje? „Pukajcie, a będzie wam otworzone; pytajcie, a otrzymacie odpowiedź”. Natrafiłam na książkę P.D. Uspieńskiego „Fragmenty nieznanego nauczania”. Dowiedziałam się o Prawie Oktaw, o którym Georgij Iwanowicz Gurdżijew opowiadał swoim uczniom. Porządek Wszechświata, każde zjawisko, każde działanie opisują oktawy i zbiory tonów do nich należące.
Graficzne przedstawienie oktawy opadającej (tworzącej) i oktawy wzrastającej (ewolucyjnej), w myśl zachodnich poglądów o ciągłości wibracji od pierwotnego impulsu do wyczerpania jego siły oraz wg mistyków Wschodu, odkrywców zasady braku ciągłości wibracji.
Starożytni mistycy – wielcy obserwatorzy rzeczywistości, z którymi coraz częściej zgadza się nauka przełomu tysiącleci - zauważyli, że materia, od najsubtelniejszej do najgrubszej, to wibracja. Cząstka może być falą, a wibrująca materia jest budulcem Wszechświatów.
Kolejnym ich odkryciem była zasada braku ciągłości wibracji. Mówi ona, że cechą wibracji jest okresowe spowolnienie tempa opadania lub wzrostu (a więc w wibracji opadającej – inwolucyjnej – czasami zaczyna wolniej opadać, a w wibracji wzrastającej – ewolucyjnej – wolniej wznosić się). Linie wibracji podzielono na okresy. Za jeden okres przyjęto stan, gdy wibracja podwaja swoją wartość (rosnąca), tzn. podwaja liczbę drgań na sekundę, np.:
lub zmniejsza ją o połowę (opadająca)
Każdy z okresów – OKTAW – podzielono na osiem części: DO - RE - MI - FA - SOL - LA - SI – DO. Następnie zaczęto porównywać stosunek częstotliwości RE do DO, MI do RE itd. otrzymując siedem stopni oktawy. Odkryto różnice w wysokości dźwięków tych par - interwały. Jednak w muzycznym, twórczym i kosmicznym znaczeniu interwałami przyjęto nazywać tylko te stopnie oktawy, które wykazują najmniejszą różnicę w wysokości nastrojenia nut. Zgodnie z tą zasadą interwał występuje między MI i FA oraz SI i DO. Są to miejsca opóźnień wibracji w oktawie - opóźniony wzrost lub opóźnione opadanie. Pomijając szczegóły, w miejscach tych nie występują półtony, brakuje energii. Jeżeli w tych interwałach oktawa nie otrzyma dodatkowego impulsu (porcji energii), utrzymującego kierunek jej działania, dojdzie do jego zmiany. Gdyby sytuacja powtarzała się, zaistnieje taki rozwój wydarzeń: zmiana kierunku o 30, 60, 90, 180, 360º, a następnie ruch spiralny. I kręcimy się wokół własnego ogona, jak np. wojny na Bałkanach, Bliskim Wschodzie, niezrealizowane programy wyborcze, rozpoczynanie po raz piąty nauki języka obcego, prowadzenie takich samych kłótni z partnerem, zmęczenie, niechęć do rozwiązywania trudnych problemów – przykłady można mnożyć.

Działanie tylko wtedy zaowocuje sukcesem, gdy oktawa rozwija się w kierunku impulsu pierwotnego, a więc gdy otrzymuje wsparcie w momentach spowolnień.
Wzór oktawy, przebiegającej bez zmiany kierunku, a więc w momentach spowolnień został dodany dodatkowy wstrząs.
Dla świadomości zakończenie (a jednocześnie rozpoczęcie nowej) oktawy jest także bardzo ważnym momentem. Jeśli nie dostrzegę, że zakończyłam cykl i zaczęłam wchodzić w nowy, może dojść do tzw. „przegrzania celu”. Ale to już opowieść na następną bajkę.
Człowiek, jako baczny obserwator Natury, zauważył, że każda oktawa ma trzy fazy. Pisząc list czy wypracowanie, robimy wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Wszystkie epoki historyczne, architektoniczne, literackie miały swoją fazę początkową, fazę rozkwitu i fazę schyłku. Każde nasze działanie ma swoja fazę przemyśleń, fazę wdrażania pomysłu i fazę uwieńczenia dzieła. Świt rozpoczyna dzień, a zmierzch go kończy. Przyrodę budzi wiosna, a usypia zima. Wiedza, w jakiej fazie realizacji jest nasze przedsięwzięcie, wyrokuje o jego pomyślnym przebiegu – świadomość czuwa nad prawidłowym kierunkiem rozwoju oktawy. Znając Prawo Oktaw, wiemy, że w dwóch miejscach będziemy potrzebowali wsparcia – energii, która pozwoli nam dokończyć działanie. I tymi dwoma interwałami oktawy opadającej zajmiemy się dokładniej. Występują one, gwoli przypomnienia, między tonami DO i SI oraz między FA i MI.
Pierwszy interwał – tuż po wstępnej fazie. Tu nie zawsze będziemy musieli posiłkować się energią z zewnątrz. Często na pokonanie tego interwału wystarcza osobisty zapał, zapas zgromadzonej energii. Negatywna emocja też jest doskonałym paliwem: Ja mu pokażę na co mnie stać! Nie dam sobie rady? To się jeszcze okaże! Choroba? Udowodnię, że można ją pokonać! Będę w życiu „Kimś”, kochani rodzice!...
Drugi interwał to bardziej ostre wyzwanie. Na ogół potrzebny jest wstrząs (dodatkowy impuls) zewnętrzny – grupa wsparcia, rodzina, stymulująca nas lektura. Z tą drugą barierą umie sobie poradzić tylko te 5%, o których pisałam na początku.
Bardzo ciekawie przedstawia się Prawo Oktaw w mistrzowskim wykonaniu. Kogo? ABSOLUTU. „Jak na górze, tak i na dole”. A w naszym ujęciu tematu – „Jak wśród ludzi, tak i w niebiesiech”. Ponieważ Absolut jest autorem wszystkich praw i zasad, również tego „Jak na górze...”, byłoby infantylne uważać, że wprowadzi ON „groch z kapustą” do swego przejrzystego, harmonijnego królestwa. Jakże często kierujemy się mrzonką, oczekujemy od Boga cudu. Jego cud byłby naszą zgubą. Nie można usunąć jednego elementu ze środka budowli bez jej zburzenia, i Bóg o tym dobrze wie. Mówi nam – Ja podzieliłem się z Tobą mocą tworzenia. A więc twórz, działaj, poszukuj prawdy, rozwiązuj swoje problemy. Możesz. Tylko chciej, nie licz, że jakoś to będzie, coś się zrobi. Samo? Samo może ulec tylko destrukcji. Energia skumulowana w tym „samo się” w naturalny sposób rozproszy się lub zostanie wykorzystana do innych celów. Efektywnie działający Wszechświat nie lubi zamrożonej energii, nieużywanych komórek mózgu, sflaczałych mięśni. To co niepotrzebne, nieużywane zostaje przesunięte w miejsce, gdzie jest oczekiwane z radością i będzie spożytkowane, i pomnoży dobro świata i jednostki.
Wracając do Stwórcy. Wybierzmy oktawę, która stworzyła Ziemię (jeden z możliwych Promieni Stworzenia) i obejrzyjmy pod lupą niektóre jej aspekty. Jest to oktawa opadająca, inwolucyjna, jest procesem schodzenia w materię (manifestowania się poprzez materię) czystej, Boskiej Świadomości.
- I faza (kolor zielony)
- ABSOLUT, POLE ŚWIADOMOŚCI, bezenergetyczna, 100% informacja. Świadomość ma dwa aspekty: informacyjny i energetyczny. Im głębsze zanurzanie się DUCHA w materię, tym mniej informacji a więcej energii, koniecznej do utrzymania porządku Wszechświata. Między I a II fazą następuje pierwszy interwał. Wola Absolutu dostarcza wstrząsu, który nie pozwala na zmianę kierunku. Oktawa szczęśliwie zmierza do wieńczącego ją DO.
- II faza (kolor pomarańczowy)
- reprezentuje porządek ukryty, zwinięty. Prędkości tu panujące są niewyobrażalne. Przy końcu II fazy proporcje informacji do energii są jak 30 : 70, nasze zmysły nie potrafią odczytywać wszystkich informacji z tego poziomu. Gdy stosunek ten wynosi np. 90 : 10 na początku fazy, informacji absolutnie nie odczytujemy zmysłami, chyba, że uruchomimy zdolności paranormalne - nasz program genetyczny posiada je.
- III faza (kolor czerwony)
- wielki eksperyment ABSOLUTU, porządek jawny, świat przejawiony, świat form, gdzie główny wysiłek położony jest na utrzymanie odpowiedniej formy zwierzęcia, rośliny, rzeczy. 10% informacji, 90% energii. Informacja bardzo dobrze odbierana jest słuchem, węchem, dotykiem, wzrokiem, smakiem. Im mniej informacji w danej przestrzeni, tym większa wrażliwość materii na defekty (choroby, wynaturzenia, patologie). Dla Ziemian 10% udział informacji w przestrzeni oznacza trudności w zdobywaniu wiedzy (rozbudowany system oświaty, długoletnie uczenie się), a nawet całkowitą jej niedostępność.
Ze względu na niski poziom świadomości, nawet istot samoświadomych, wiedza ezoteryczna skupiona została w niewielu ośrodkach (np. klasztorach Tybetu), żeby tu przeczekać okres inkubacji świadomości homo sapiens. W obecnych czasach coraz rozleglejsze obszary wiedzy przekazywane są tym, których pasjonuje poznawanie Boskiego Pomysłu na Świat. Gdy zostanie przekroczona masa krytyczna (mistycy mówią, że nastąpi to wówczas, gdy 20% populacji będzie świadomie postrzegać rzeczywistość, czyli jak 20% pola morfogenetycznego – informacyjnego Ziemi – zostanie zapłodnione nową ideą) nastąpi lawinowy rozwój świadomości. Na razie poszerzona świadomość rodzi się w bólach i lęku.
Ziemia leży poniżej drugiego interwału. Żeby oktawa dalej mogła się rozwijać, nie zmieniając kierunku, potrzebny jest dodatkowy impuls. Energii tej dostarcza całe życie organiczne Ziemi, najwspanialszy agregat energotwórczy Natury.
Teraz przyjrzyjmy się człowiekowi.
Ciało zbudowane jest z materii Ziemi, potrzebuje pokarmu do życia. Oddech (ciekawe jest spostrzeżenie – każdy wdycha to samo powietrze, lecz, jeśli wie co może uzyskać poprzez oddech, wydycha coś innego) i wrażenia receptywne wzmacniają jego struktury subtelne. Ciało fizyczne ożywia i steruje nim matryca (wzorzec) energetyczna. Zaburzenia w matrycy powodują zmiany chorobowe w ciele. Na poziomie fizycznym obserwujemy tylko skutki, przyczyn należy poszukiwać na poziomie emocjonalnym, mentalnym lub są wynikiem braku połączenia z Duszą. Wszystkie wyższe struktury przenikają niższe, są nadrzędne nad nimi, jest to tzw. holarchia. Gdy którekolwiek pole traci równowagę, traci na tym całość. Gdy górę bierze Duch, ciało podąża za nim, całość odzyskuje harmonię. Nasza cywilizacja, niestety, jest cywilizacją ciała. A jej skutkiem alienacja, brak wyższego celu w życiu, hołdowanie zasadzie mam, zamiast jestem.
Przypominając, że nasze emocje i myśli są także wibracjami, pozwolę sobie omówić tzw. „powracającą falę”. Otóż do II fazy nie wchodzą negatywne myśli i emocje. Jako posiadające nie pasujące, niskie wibracje, zwracane są nadawcom. Odbite uszkadzają ciało człowieka i Ziemi. Miłość, szczególnie bezwarunkowa, twórcze, rozwijające świadomość, radosne myśli rozbudowują nasze pola subtelne.
Najwyższą wibrację materii ożywionej ma mózg, np. hipokamp 200 Hz. Lewa półkula mózgowa w polu mentalnym wytworzyła swój mechanizm zarządzania. Jest nim ego, które trzyma nas we władzy przy pomocy lęku. Tworzy barierę lęku oddzielającą nas od Jaźni. Skutkiem zachodniej cywilizacji jest przyjęcie przez ego szeregu fałszywych przekonań, a my wierzymy w to, gdyż tak mówi wychowanie, nauka, religia, kultura. Przez życie podążamy drogą adaptacji, jesteśmy sterowalni z zewnątrz, i tej prawdzie nie chcemy spojrzeć w oczy. O sobie myślimy w kategoriach ról społecznych, a te zawsze reprezentują nie nasz interes. Role narzucają unifikację, a ewolucja chce, żeby każdy był niepowtarzalną istotą. Swoją wartość uzależniamy od akceptacji i zadowolenia kogoś innego, przez co tracimy potencjał twórczy. Droga ewolucji – to kreacja, ciągłe tworzenie, rozwój, korzystanie z wolnej woli i pełni swoich możliwości; droga adaptacji to uprzedmiotowienie siebie samego, uczynienie się towarem z odpowiednią etykietą.
Pole emocjonalne to domena podświadomości. To także zbiornik wszystkich naszych lęków i ograniczeń, a także kolejna bariera na drodze ewolucji świadomości. To w tym polu od chwili poczęcia przechowywane są, w formie engramów, wszelkie urazy, krzywdy, odtrącenia, zranienia psychiczne i lęk przed bólem fizycznym. Trzecim pasmem lęku, oddzielającym nas od wyższych wibracji, jest trauma narodzin, engramy prenatalne i doświadczenia z pierwszych miesięcy życia.
Dlatego tak istotny, a jednocześnie jakże mało doceniany i respektowany, jest apel nauczycieli ludzkości o uporanie się z ego, uporządkowanie emocji, samodzielne myślenie i „kochanie siebie samego (również Matki Ziemi i wszystkiego co na niej żyje) oraz bliźniego swego”. To podnosi wibracje całej planety, daje jej i nam szansę uczestniczenia w procesie ewolucji.
Tylko od woli człowieka zależy, czy poprzestanie na roli urządzenia energotwórczego w Promieniu Stworzenia. Ewolucja niczego innego od nas nie wymaga, choć stwarza możliwości wyboru innej opcji. Pytanie – czy każdego z nas satysfakcjonuje takie miejsce w procesie tworzenia? Jeśli odpowiemy pozytywnie, pozostańmy nadal sterowalni z zewnątrz, żyjmy jak plankton, to takie łatwe. Jeśli chcemy samostanowienia, czynienia życia (własnego!) posłusznym naszej woli – szukajmy swoich prawd, testujmy idee, którymi nas karmią, doświadczajmy bez poczucia grzechu, winy i krzywdy. W wiecznym zachwycie i fascynacji uczestniczmy w Boskim Akcie Twórczym.
P.S. Wszystkie liczby występujące w tekście wskazują rząd wielkości, nie aspirują do precyzyjnego opisu zjawisk i procesów.
Elżbieta Radzikowska
Literatura:
- Piotr Demianowicz Uspieński "Fragmenty nieznanego nauczania - w poszukiwaniu cudownego" - Wydawnictwo "Pusty Obłok", Warszawa 1991